Puchar Polski 5vs5 – przerwana dominacja?

 

 

Puchar Polski 5vs5 od początku zapowiadał się bardzo dobrze. Spośród 18 zapisanych zespołów 16 wzięło udział w głównej części, czyli fazie grupowej. Sytuacja we wszystkich grupach wyglądała praktycznie tak samo. W każdej możemy wyróżnić jeden zespół, który przejął dominację i z łatwością pokonywał resztę towarzystwa.

 


 

Stawkę w grupie A otwiera KoM|, które świetnie poradziło sobie z przeciwnikami, strzelając w trzech spotkaniach aż 27 bramek. Ogromnym wzmocnieniem w ataku był Rafty, razem z Average stworzył trudny do zatrzymania duet. Równie dobrze poradziła sobie ekipa eSDe, która zdołała pokonać Artic, kandydata do zwycięstwa całego pucharu. Zaskoczenie? Raczej nie, apetyt rośnie w miarę jedzenia. Jeśli masz w składzie zawodników jak Seba i Loszkeen, to możesz mieć duże oczekiwania. Grupę C zamykało SF/, a pewne wyjście zapewniła sobie keeza. Zespół prowadzony przez kzu bez większych problemów pokonywał następnych na ich drodze przeciwników. Zawodnicy tego zespołu udowodnili, że potrafią wyjść z opresji i odwrócić losy spotkania. Nie zagrali perfekcyjnie, przytrafiło im się sporo błędów. Najważniejsze jest jednak to, że po każdym błędzie wyciągali wnioski i zamiast opadać, rośli w sile. Idealnym przykładem jest mecz przeciwko SF/. Pomimo marnego początku nie stracili nadziei na trzy punkty, a w kilku następnych minutach zabrali ją drużynie przeciwnej. No, ale wystarczy o keezie, potem będzie więcej o zdobywcy Pucharu Polski 5vs5. Kolejna czwórka zespołów, a zarazem ostatnia — AK, UX, RX. oraz VP. Nie trzeba nikogo przekonywać, że kandydatów do wyjścia mieliśmy dwóch. AK oraz UX to ekipy, które są na topie od dłuższego czasu. Skupmy się na wyjściowym składzie AKaczy, drugiego finalisty. Na bramce ku wielkiemu zaskoczeniu zagrał Lowel. A tak na poważnie, to nie był bardzo dobry turniej w wykonaniu kapitana AK. Owszem, przez większość czasu prezentował poziom, do jakiego przyzwyczaił nas przez lata gry, lecz w meczu finałowym nie zaprezentował się z najlepszej strony. Gracz, który wyrobił sobie taką renomę na bramce, reprezentant Polski na arenie międzynarodowej oraz były bramkarz legendarnej ekipy BK powinien zagwarantować więcej swojej drużynie, być jej ostoją. Niestety, ale w finale nie skorzystał z całej palety umiejętności. Mur broniący dostępu do bramki tworzyli Smalk oraz Ludz. Zacznijmy od Włocha, zawodnika ze sporym doświadczeniem na polskim boisku i jeszcze większym na jego rodzimym. Turniej w jego wykonaniu był poprawny, lecz spore problemy przysporzył mu duet napastników z keezy. Nie można mu tego wypominać, Kubsyn oraz Himehime w swojej najdoskonalszej formie są, łagodnie mówiąc, bardzo trudni do zatrzymania. Jego partnerem w bloku defensywnym był Ludz, który ostatnio zmienia pozycję tak często, jak skarpety. No, może to lekko przesadzone stwierdzenie, lecz jako obrońca zaprezentował się bardzo dobrze. Ludz świetnie operuje piłką, z łatwością dostrzega luki w szyku defensywnym rywali i potrafi je wykorzystać. Ravex oraz Reeds, ta dwójka miała za zadanie wykorzystywać kreowane przez kolegów z boiska okazje. Trzeba przyznać, że poszło im to świetnie. Nie zawiedli pokładanych w nich nadziei, w każdym meczu gwarantowali co najmniej kilka bramek. Można im wypomnieć kilka zmarnowanych okazji, ale nie ma graczy idealnych.

 

To tyle, jeśli chodzi o krótki opis „pogromców” fazy grupowej. Nie zamierzam streszczać poszczególnych meczów, nie ma to sensu. Skupię się bardziej na największym wygranym tego turnieju — nie tylko dosłownie. Mowa oczywiście o zespole keeza, prowadzonym przez kzu. Jego drużyna pokonała w finale najlepszy zespół poprzednich lat, czyli AK. No właśnie, może zacznijmy od posłuchania kapitana.

 


 

 

Wywiad z kapitanem KEEZA

 

Redaktor: Jakie mieliście założenie przed turniejem? Od początku celowaliście tylko i wyłącznie w zwycięstwo?

 

Kzu: Od samego początku naszym celem było tylko i wyłącznie zwycięstwo. Gdy nadszedł dzień fazy pucharowej, rozmawiałem o tym osobiście z każdym zawodnikiem podstawowego składu, żaden inny wynik nie wchodził w grę.

 

Redaktor: Jak oceniasz występ całego zespołu?

 

Kzu: Jako zespół zagraliśmy kapitalny turniej, o czym świadczy nasza postawa przeciwko artic, a także finał z AK. Na pewno sporą różnicę zrobił Kubsyn, który zdobył najwięcej bramek. Nie można jednak odmówić świetnej gry jemu partnerowi, Himehime. Obaj świetnie się uzupełniali. O Danleyu nie mogę powiedzieć nic złego, zagrał bardzo dobry turniej, dzięki jego pomocy w obronie na pewno straciliśmy dużo mniej bramek. Co do bramkarza, moim zdaniem Nolivve był najlepszy spośród wszystkich bramkarzy występujących w turnieju. Nasi zmiennicy — jojokiller oraz lessu dostali mniej czasu, ale również dołożyli małą cegiełkę do naszego sukcesu.

 

Redaktor: Myślisz, że bez tak świetnej dyspozycji Kubsyna moglibyście zajść tak daleko?

 

Kzu: Cały zespół pracuje na sukces, nie tylko jeden zawodnik. Z pewnością Kubsyn był najlepszym zawodnikiem podczas turnieju, śmiało mogę stwierdzić, że nikt nie zrobił takiej różnicy.

 

Redaktor: Które ze spotkań było najtrudniejsze? Był to mecz finałowy?

 

Kzu: Ciężko określić, mecz przeciwko artic sprawił nam równie dużo problemów. Pomimo tego, że prowadzili dwoma bramkami, udało nam się odwrócić losy spotkania i koniec końców wygrać 4-2. Mecz przeciwko AK zaczęliśmy bardzo dobrze, od prowadzenia 1-0. Szybko jednak musieliśmy się ogarnąć, bo przeciwnicy zdobyli trzy bramki. Nie załamało nas to, ostatecznie to my mogliśmy cieszyć się ze zwycięstwa.

 

Redaktor: Turniej 5vs5 poszedł wam świetnie, teraz czas na kolejny turniej 3vs3. Zamierzacie walczyć o mistrzostwo, czy waszym celem są niższe pozycje?

 

Kzu: Tak, puchar 5vs5 poszedł po naszej myśli, ale szczerze mówiąc, już o nim zapomnieliśmy i skupiamy się na ekstraklasie, którą również chcemy wygrać. Nie będzie to proste zadanie, przeciwnicy stanowią ogromne wyzwanie. Mógłbym wymieniać sporo zespołów, ale szczególnie trzeba uważać na AK i zyn. Obawiam się również KoM|, ich bramki broni świetny ostatnio Yamaha. Tak jak powiedziałem, rywalizacja będzie na bardzo wysokim poziomie, w żadnym z meczów nie ma pewnych faworytów. Każdy może wygrać, życzę powodzenia reszcie. Szczególne pozdrowienia wysyłam dla całego zespołu Keeza, Venqa, Avviego oraz Yamahy.

 

Jak widać, kzu jest pewny umiejętności i potencjału swojego zespołu. Każdy kapitan postawiony w tak komfortowej sytuacji byłby pewny swego. Zespół przeżywa rozkwit, a wszyscy zawodnicy są w najlepszej formie. Dosłownym sukcesem Keezy jest oczywiście wygranie całego pucharu, w końcu to kolejne trofeum do gablotki, która w najbliższej przyszłości ma spore szansę na regularne zapełnianie się. Sądzę jednak, że to nie jest najważniejsze. Zawodnicy Keezy przerwali dominację kilku zespołów i udowodnili reszcie stawki, że mogą przejąć pałeczkę najlepszej drużyny. Najważniejsze w tym momencie jest utrzymanie składu oraz chłodnej głowy. Keeza już teraz działa jak maszyna. Kzu może z podniesioną głową patrzeć w niedaleką przyszłość — maszyna się dopiero rozkręca.

 


 

 

Autor: Blackovskyy
Edycja graficzna: Yoohoo