Frustracja, Lizanie czterech liter oraz psychologiczna gadka – Draxus o Ballu #1

Zanim zacznę standardowy stek moich wypocin i wytykania tytułowych absurdów chciałbym kogoś pozdrowić. BA! Nie tylko pozdrowić, nawet zadedykować ten tekst. Dedykuje go konstruktywnej krytyce pewnego widza, kilku użytkownikom z czatu których zachowanie określiłbym jako “Neandertalczycy którym ktoś przypadkowo podłączył internet”. Natomiast główną inspiracją był sam Puchar Polski, historyczny mecz który odbył się na 125 lecie Celticu oraz zachowanie Viimo a.k.a Leka. Jak te fakty się łączą? Śpieszę wam z pomocą.

 

Jako iż nie jest to moja stara redakcja na forum, nie pozwolę sobie na rzucanie mięsem. Obiecałem być kulturalny, erudycyjny i cywilizowany, więc taki będę. Jednakże słowa, które napiszę są znacznie kulturalniejsze od tych które cisną mi się na usta. Jakby to ująć kulturalnie… Gdybym to ja miał decydować o dosłowności tego materiału to mógłbym wywołać burzę na discordzie ze strony niektórych osób. Zatem będzie to najłagodniejsza wersja tego, co chce przekazać. Jednakże morał i ostateczny apel do was będzie pozytywny. Zatem od czego zacząć?

 

Może rozpocznę od frustracji. Czemu od niej? Już wam tłumaczę czym ona jest i dlaczego akurat o nią poprę mój wywód. W psychologii nazywa się to “zespołem negatywnych emocji definiowanych przez nieprzyjemne bodźce”. Jak ma się to do samej istoty balla, 125 lecia Celticu i Viimo w tym artykule? Nie zrozumcie mnie źle, zanim odpowiem na to krótkie pytanie określę rolę w której zamierzam się teraz postawić. Nie jestem obrońcą Leka. Nie jestem adwokatem diabła (studia prawnicze nie są dla mnie, wywaliliby mnie po rozmowie kwalifikacyjnej), Leku ma swoje za uszami, jego zachowanie było karygodne, wręcz szczeniackie. Jednakże postawie się w opozycji do hejtu, do zaczepek wobec jego szczeniackiego zachowania (a nie oszukujmy się większość z nas miała z tego bekę… choć samo zachowanie jest raczej smutne). Ja rozumiem można kogoś nie lubić, ale lepiej do tego podejść w sposób kulturalny, niż prześmiewczy. W końcu jesteśmy tylko ludźmi. Możemy popełniać błędy. Sam Viimo jest raczej młodą osoba, ale jego zachowanie jest dla mnie niezrozumiałe. Co powiedzą osoby karcące to zachowanie oraz inni, myślący gdzieś z tyłu głowy „Draxus ale po co ty go bronisz?”?

 

Moim zdaniem, w tej sytuacji każdy moralista, udający “wiek ma znaczenie” powiedziałby w tym miejscu “A gdzie ty byłeś w jego wieku! Też pewnie byłeś toksycznym szczeniakiem!”, a ten który raczej Leka nie lubi napisałby „Przecież to ____ (wypełnij lukę odpowiednim epitetem) i takie zachowanie jest dla niego typowe”.  Odniosę się tylko do pierwszej części zdania. Do drugiej nie mogę. Sorki obiecałem być kulturalny! Family Friendly moi drodzy. Co do znaczenia wieku. Czy mogę zgodzić się z tezą, że wiek ma tu KLUCZOWE znaczenie. (Lepiej wytłuścić, bo jeszcze dojdzie do jakiegoś nieporozumienia i wyjdzie, że dla mnie wiek nie ma znaczenia…) No niezbyt… Ja w jego wieku prowadziłem dla was redakcje na forum. Miałem swoje problemy, ale kto normalny ten wie, że ja mówiłem bezpośrednio jeśli coś mi nie pasuje i nie podpierałem mojej opozycji (czyt. nie zgadzałem się z czymś) wobec jakiejś racji za pomocą frustracji/agresji. Większość z osób, które dane mi jest znać z balla, w jego wieku też raczej reagowało łagodniej. Oczywiście były frustracja i złość, a jakże! Natomiast nie było życzeń śmierci (bądź mówienia o niej) i tym podobnych absurdów. (No chyba, że to ja jestem starym prykiem i mam amnezje…) To nie kwestia wieku, a dojrzałości. Mi takowej też kiedyś zabrakło (jak każdemu chyba), stąd nie było w pewnym czasie redakcji. Zatem skoro wyjaśniliśmy sobie mój punkt widzenia, a ja poudawałem mądrego w związku z moją pasją, to możemy przejść do kolejnego akapitu. W nim w końcu objawię wam o co chodzi z tym cholerka Celticiem.

 

Przenieśmy się w czasie. Wsiądźmy w wehikuł czasu i znajdźmy się w Szkocji w 2012. Rozgrywamy właśnie czwartą kolejkę Ligi Mistrzów. Leo Messiemu narodził się syn Thiago, chce zrobić dla niego “kołyskę” po zdobytym golu. Okazja idealna, wielka Barcelona przyjeżdża na Celtic Park. Lanie gwarantowane, grad goli, święto kibiców (serdecznie pozdrawiam Limaka, zagorzałego kibica FC Barcelony). Jak się kończy? 89-11% posiadanie piłki dla Barcelony. Zawodnicy hiszpańscy rozgrywają piękny futbol, bo jakże mogło być inaczej skoro mówimy o słynnej tiki-tace. Messi na bramkę Frasiera Fostera uderza po raz pierdyliard setny. W końcu w 90 minucie strzela bramkę i może się pojawić kołyska. Brzmi jak zakończenie futbolowego pogromu? Nie inaczej! Wielki Celtic na 125 lecie wygrywa z Barceloną 2 : 1. Celtic który w tym meczu bronił się. Celtic który ciężko nawet powiedzieć, że podawał. Ich jedyne akcje w tym meczu (a były całe dwie i to bramkowe!) stworzone zostały po “ladze do przodu”. Reakcja Barcelony, piłkarzy, zarządu trenera? Posypanie głowy popiołem. Nie było życzeń śmierci, mówienia o “bramkach z ___” (standardowo dobierzcie sobie odpowiedni epitet), czy innych absurdalnych zachowań. Pełen profesjonalizm, pomimo faktu iż chłopaki grają o takie pieniądze za wygrany mecz (chodzi oczywiście o premie kontraktowe itp), że nie jeden z ballowiczów takiej kwoty nie zobaczy za całe życie tyrania w robocie.

 

Czemu pnę na upartego w kierunku takiego przykładu? W kierunku apelu. Do Majoneza, Viimo i całej ekipy x6tence. W sumie nie tylko do nich, ale początek skieruje ku tej drużynie. Reszta akapitu będzie natomiast dla każdego z was. Rozumiem waszą frustrację po zagraniu meczu z AK. Mogę się z wami solidaryzować pod względem poglądów na 5v5, osobiście preferuję grę Artic niż Keeze czy AK #podania>wrzutki. Jednak Viimo (tu z całej mojej serdeczności apel do ciebie) takie zachowania nie powinny mieć miejsca. Bez wyjątku czy tego typu bramki padły przypadkowo czy po fenomenalnej klepie. Wpadły? To wpadły. Nie ma po co wylewać czary frustracji. Lepiej posypać głowę popiołem i z głową uniesioną w górę powiedzieć “Zajebisty mecz chłopaki, mam nadzieję iż będzie okazja do rewanżu”. Nie działa przykład z Barceloną? Prosze bardzo na szybko sytuacja po finale. Wywiad z Lowelem i Ludzem (chłopaki serdecznie was pozdrawiam), przegrany Puchar Polski na ostatniej prostej. Po chłopakach było słychać sfrustrowanie. Stracili trofeum, które było dosłownie na wyciągnięcie ręki. Co natomiast usłyszałem? Pełen profesjonalizm. Nie było rzucania mięsem, wylewania wiadra pomyj, bo wrzutki, bo wiatr nie taki, bo wstałem lewą nogą. Były gratulacje dla rywali, była dojrzałość. Przecież, żaden z nich nie pracuje codzienie z psychologiem, coachami, trenerem przygotowania mentalnego. Natomiast bardzo podoba mi się iż nie kierowali się emocjami, a podejściem godnym profesjonalistów. Za to ich szanuje i wręcz ręce składają mi się do oklasków.

 

Ktoś może powiedzieć “Hola przecież porównujesz profesjonalistów do dzieci”. Owszem macie racje. Porównuje Leka, Ludza, Lowela – chłopaków z Polski, z naszego community, oraz zestawiam ich na równi z Leo Messim bądź piłkarzami Barcelony – gośćmi którzy, zadziwię was, też są ludźmi. Obojętne czy gramy o cholernie duże pieniądze czy o przysłowiowy Puchar Powiatu Łękołody imienia Grzegorza Brzęczyszczykiewicza to chcę zwrócić uwagę żebyście czerpali z tej rywalizacji radość. Zapomnieliśmy chyba wszyscy, że jest to tylko Puchar Polski Ball3d (którym jedni się “pucują” z powodu zdobycia owego trofeum, a inni marudzą “czym tu sie pucować). Pucharu związanego z grą która łączy nas jako społeczność, grą która ma nas bawić. Tymczasem życzymy sobie śmierci i toczymy toksyczne wojny. Nie wiem jak wy, ale ja z wami jako społecznością balla (obojętne czy mówię o Majonezie, Leku, Hachieem, Sebie, Game, czy moich kolegach z redakcji Blackovskyym i Yohoo) wolałbym spotkać się na jakimś meet upie przy piwie, niż ciągle wojować w kategoriach “kto lepiej krzyknie” i “który szybciej dostanie mute”. Lubie was bez wyjątku, do nikogo nic nie mam. Ten tekst? Przynajmniej w tej części jest apelem, abyście z tej gry mieli jak największy fun. Toczmy zdrową i fajną rywalizację. Grajmy każdy jak kto chce, obojętne czy są to wrzutki, czy klepa. Pamiętajmy tylko, aby tu chodziło o 4fun, a nie szukanie wymówek. Z tym was zostawiam po tym akapicie (przynajmniej taką mam nadzieję), z pewną myślą, a raczej apelem do przemyślenia. Pozostańmy tym fajnym community. Nie wiem jak wy ja od 2013 odkąd gram w Balla poznałem tu masę świetnych osób, wy zapewne też. Natomiast, choć może niektórzy mają tak jak ja, mogę sobie w twarz powiedzieć, że z nikim nie toczyłem wojen. Były małe utarczki, lekkie fochy, ale nigdy wojen. Apel dość zabawny, ze względu na parafrazę cytatu, ale brzmi on ode mnie “Skończmy waść z tą wojną ballowo-ballową”. Bawmy się i cieszmy tym, że możemy wspólnie rywalizować o najważniejsze cele. Niech będzie frustracja. Niech będzie ból po przegranym finale, bądź radość po sukcesie. Natomiast niech w końcu nie będzie absurdów z życzeniami śmierci i pretensjami. Pozostańmy w sferze zdrowej rywalizacji. Tu koniec tego akapitu i psychologicznego gadania. Kto dojrzały ten zrozumie. Kto niedojrzały? Maniek przywita mute, bo właśnie wszedł update.

 

Teraz swoją atencję poświęcę Pucharowi Polski 5v5 (nie opisze przebiegu meczów – tym zajmie się mój kolega po fachu). Komentowałem go razem z Gamem. Było chyba fajnie? Nie wiem, nie jestem obiektywny. Jedni twierdzą, że było spoko. Inni jeśli twierdzą, że nie było – to zapraszam na discorda. Chcę poznać waszą krytykę i poprawić się by następnym razem było przyjemnie również i dla was. Teraz jednak podzielę się z wami drodzy czytelnicy pewną opinią. Była ona dla mnie bodźcem frustracji (której trochę poświęciłem wcześniej, a taka opinia może lekko zirytować), dzięki której pojawia się kolejna część tego artykułu. Opinia brzmiąca, tu cytuje “Było spoko, Draxus liżesz kubsynowi cztery litery”. (trzeba być family friendly)

 

Po krótkim wprowadzeniu do problematyki najpierw podziękowania dla was. Fenomenalny czat podczas finałów PP 5v5. Chapeau bas dla was, brawa i to w pełni szczere. Jednakże pozwólcie że odniosę się do krytyki osoby powyżej, bo moje sumienie komentatora nie pozwala mi zostawić tak konstruktywnej krytyki bez odpowiedzi. Rozumiem, że nie każdego trzeba lubić. Dziękuje oczywiście za tę krytykę. Widocznie byłem zbyt stronniczy. Trochę za mocno chwaliłem. Zatem to jest kolejne pytanie do was. Co zrobić jeśli zawodnik gra dobrze? Szukać luki w całym i mówić “gra fajnie, ale no brakuje tego tego tego”? Czy zachwycać się, bo sam Kubsyn zagrał kawał meczycha zarówno w półfinale i finale. Jako komentator patrzę na troche mecz inaczej. Zresztą każdy kto komentował zgodzi się ze mną. Jako casualowy widz nie analizujesz, nie jesteś zmuszony do budowania narracji wypowiedzi wokół meczu, a czasem właśnie tę narrację wyznacza nam jeden zawodnik będący kluczowy na boisku. Nie zawsze emocjonuje się zagraniami, czasami wygląda to płaski, bez głębi. Zapominam często o czacie, o tym że nie oglądam 4fun, a komentuje dla was, a nie tylko oglądam sobie mecz z kolega i wymieniamy się poglądami. Jednakże takie komentowanie jest trudne i dopiero się go uczę (tak jak moi współ komentatorzy). Jeśli ktoś mi nie wierzy, to polecam spróbować komentatorki. Dogadać się z kimś, czy możecie skomentować mecz. Pozwoli wam, tym którzy twierdzili to co napisałem wcześniej, to zrozumieć jak “prosto” tworzy się taką narrację. Podpowiem – wcale nie jest prosto. Natomiast dobrze, wezmę to do siebie i postaram się trochę inaczej budować narrację. Powtórzę jednak jeszcze raz – nie jestem profesjonalnym komentatorem, ucze sie dopiero, ale chyba wyszło całkiem nieźle mi i Game-owi? Jeśli ktoś ma jakieś obiekcje, co do mojego komentowania to standardowy zabieg, czyli zapraszam na discorda. Ci co mnie znają (a sporo takich) wiedzą, że do kulturalnej argumentacji chętnie się ustosunkuję.

 

Przejdźmy do finału mojego “felietonu”. Podkreślam ponownie, iż nie chcę wywoływać wojny za pomocą tego tekstu. Po prostu chce wam podziękować jako społeczności. Dziękuję za te 7 lat, za emocje zarówno w 5v5 jak i 3v3. Dziękuje, że obecnie mogę dla was komentować mecze i pisać ten tekst. Traktuje was trochę jak rodzinę. Bez względu czy ktoś ma status kochanego wujka na weselu czy czarnej owcy w rodzinie. Jednak na Boga. Jeśli jest problem z moim komentowaniem, to powiedzcie mi obiektywnie i szczerze, że nie wiem… Gadam za dużo, gadam od rzeczy, że to to to i to jest złe. Natomiast jeśli przeszkadza zachwycanie się grą zawodnika który gra naprawdę dobrze to ktoś chyba nigdy fanem sportu nie był. I to jest drugi apel z którym was pozostawiam. Zachwycajmy się tym jak wielu świetnych zawodników w Ballu mamy. Tak samo odnośnie redakcji, tu jeszcze poruszę temat sprzed kilku dni z discorda. Jeśli macie problem z jakimkolwiek moim tekstem, to chętnie z wami o nim pogadam. Nie róbmy niepotrzebnych spięć na tym discordzie, bo “ktoś to napisał tak, a ja bym napisał inaczej”. Jeśli się nie podoba, napisz co konkretnie.

 

Pozdrawia was (bez listy osób, bo na takową nie wystarczyłoby miejsca), ten który “gra” (bo mój brak skilla trudno nazwać grą), siedział z wami na TS/Discordzie, czasem pogada, czasem analizuje i skomentuje. A czasem napisze taki lekko nostalgiczny tekst. Bo przecież BA! Kiedyś było lepiej nie to co teraz! Kiedyś to była społeczność. I mam nadzieje, że dalej ta społeczność będzie świetna, pomimo swoich wojenek (które mam nadzieje, że kiedyś ustaną).

 

Z wyrazami szacunku dla was,

Draxus.